
28/11/2016 (19:00 h)
Bardziej może niż krytyka, jest to kronika, czy też może relacja z moich przeżyć podczas spektaklu „Jednooki król”, wystawianego w sali Mirador, który miałem przyjemność przeżyć, w niedzielę, 20 października siedząc na scenie. Tak, na scenie. Wraz z innymi, mniej więcej dwudziestoma widzami, siedzącymi w dwóch rzędach krzeseł dostawionych po obu stronach rozgrywającej się akcji. Stamtąd mogłem obserwować jak stopniowo wypełniają się miejsca, niektórzy widzownie byli zmuszeni zająć miejsca na schodach.
Sztuka rozbudziła duże oczekiwania, stało się tak z powodu dobrych opinii zebranych w Barcelonie, a także dzięki dobremu wrażeniu pozostawionemu po sobie kilka miesięcy wcześniej w hallu teatru Lara. Choć to nie tylko to, oglądamy przecież dobrą - niemal perfekcyjną – komedię, trafiającą do ludzi w wieku między 24 a 40 rokiem życia i jednocześnie wpisującą się w rzeczywistość, która z ekranów dzienników przenika do domów, staje się tematem rozmów prowadzonych przy stole rodzinnym. Tak właśnie zaczyna się sztuka: sceną domową, w której telewizja zajmuje miejsce równie ważne jak członkowie rodziny, a reszta... zapraszam do obejrzenia reszty.
Instituto Cervantes (Varsovia)
Teatro TR / Teatr TR
Acción Cultural Española (AC/E) (Madrid)